Le POPO..skąd się wzięło..

Le POPO..powstało z potrzeby tworzenia niepowtarzalnych zabawek dla moich dzieci,ale też z potrzeby zaprojektowania im świata najbliższego..Elementów pokoju,zabawek,fragmentów garderoby,torebek,czapek...Także z mojej głowy pełnej pomysłów ,ale też z potrzeby tworzenia czegoś z niczego i mojego zamiłowania do recyklingu,bo pierwsze projekty wzieły się z pieknych materiałów rzeczy juz używanych przez nas lub,kogos innego ..z miłości do szycia,kolorów,faktur i wzorów..Le POPO. w znacznej większości powstaje,nadal z materiałów z odzysku,wypranych w antyalergicznym proszku..Coraz więcej z dnia na dzien też tych nowych zachwycających mnie wzorem,kolorem ,lub fakturą.


Jako dziecko zamiast do przedszkola, byłam zabierana przez moją babcię Haneczkę do jej pracy- zespołu Mazowsze,gdzie buszowałam wśród setek nici, pięknych łowickich zapasek,kostiumów,wzorzystych spódnic i kolorowych mieniących koralików i cekinów.. Wracając do domu szyłam dla lalek i misiów i cięłam wszystkie piękne materiały..zasłony , spódnice mojej mamy upolowane w pewexie i wełniane szaliki..I choć potem moje drogi zawiodły mnie na studia Architektury Krajobrazu w Warszawie i związały na kilka lat z tym zawodem,po urodzeniu dzieci wróciłam do miłości i czarów z dzieciństwa..

Dzisiaj dla kawałka pięknego materiału potrafię zrobić wiele...Le POPO. zaistniało i w Polsce i poza nią..
Le POPO.to moja wielka pasja i radość...
Iza

niedziela, 7 grudnia 2008

Le POPO zabawki od ręki i od serca

Wszystkie miejsca,z którymi współpracuję są wyjątkowe.Prowadzone przez szczególnych ludzi z pasją,kolorowe,z klimatem,zaprojektowane z duszą.Każda zabawka jest szyta i wykańczana ręcznie, osobno dobieram wszystkie dodatki. Ten ptaszek powstał do nowo powstałej Mimbli,przekrztałconej z dawnego Endo na ul.Mokotowskiej w Warszwie,ale zajechał w końcu do Kokieterii w Warszawie na ul.Wąwozowej...wziął też udział w sesji do grudniowego numeru Dziecka...

Le popo istnieje od roku...Powstało z potrzeby tworzenia czegoś niepowtarzalnego dla dzieci i ich rodziców,którzy też przecież bawią się razem ze swoimi dziećmi,tak ja ze swoja trójką...
Koniki mają najwiękrze wzięcie w Krakowskim Lulu Living na ul.Dajwur.POLECAM to miejsce..Piękne,z klimatem,pachnące kawą podawaną na miejscu...
Bardzo zależało mi zawsze żeby moje dzieci mogły rozwijać swoje zdolności kojarzenia i twórcze działania zamieniały na zabawę i na odwrót...
z tąd pomysł serii zabawek magnesowych,które przy okazji pozwalają mamie spokojnie gotować zupę przy bawiącym się zabawkami magnesowymi z lodówki,dziecku...



2 komentarze:

Le popo pisze...

Koniki mają najwiękrze wzięcie w Krakowie w galerii Lulu Living,na ul.Dajwur.POLECAM to miejsce.

Gucia pisze...

wszystko jest po prostu przepiekne! jakze ja chcialabym tak latać jak le popo :) brawo!